languageJęzyk

Rozdział 2 Przybycie Pana Młodego

Autor: Aeliana Thorne 5 kwi 2026

Ksiądz cofnął się w szoku, unosząc obie ręce nad głowę w geście poddania. Miałam nadzieję, że nie narobił w spodnie. Właściwie nie byłam w stanie tego stwierdzić, ale widziałam, że ze strachu zaczął otwarcie płakać. Lepiej będzie, jak się zamknę i poczekam, aż to wydarzenie dobiegnie końca, jeśli chcę zachować głowę w jednym kawałku na własnych barkach.

– Gdzie jest mój syn? Gdzie jest Hayden?! – wrzasnął boss na całe gardło.

Świetnie, więc ma na imię Hayden. Nie dość, że nigdy wcześniej nie spotkałam mojego przyszłego męża, to nawet nie znałam jego imienia. Nie widziałam też jego zdjęcia, więc nie wiedziałam, jak wygląda. Nie żeby mnie to interesowało. Skoro i tak nie miałam wyjścia i musiałam za niego wyjść, co za różnica, czy był przystojny jak książę, czy brzydki jak bestia.

Boss odwrócił się i zaczął wymachiwać pistoletem przed rzędami mężczyzn ubranych od stóp do głów w czarne garnitury – standardowy mundur mafii, jak się zdaje.

Rzadkim widokiem było oglądanie mężczyzn w różnym wieku, którzy niespokojnie wiercili się na ławkach, niczym małe dzieci przyłapane na robieniu czegoś niegrzecznego, nerwowo zerkając na siebie nawzajem. Było oczywiste, że nikt nie chciał przekazać szefowi złych wieści.

– Yyy… jestem pewien, że Hayden jest w drodze, szefie. Nie musisz się martwić… – powiedział mężczyzna, którego uznałam za jednego z zaufanych ludzi bossa, próbując go uspokoić.

– Nie muszę się martwić?! Hayden jest spóźniony! – wrzasnął boss, a jego twarz poczerwieniała z gniewu.

– Jest w drodze, szefie. Proszę, poczekaj jeszcze chwilę – powiedział szybko mężczyzna.

– Wiesz, gdzie on jest?! Znaleźliście go?! Odpowiadaj!! – kontynuował wrzaski boss, chwytając mężczyznę za kołnierz i mocno nim szarpiąc.

Mężczyźni patrzyli po sobie, zastanawiając się, jak poradzić sobie z szefem i jego gwałtownym temperamentem. Domyśliłam się, że Hayden nadal się nie odnalazł. Szczerze mówiąc, nie winiłam go za to, że się nie zjawił. Wyobrażałam sobie, że czuje to samo co ja. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby poślubić kobietę, której nigdy nie spotkał ani o której nigdy wcześniej nie słyszał? Tak jak ja nie chciałam wyjść za niego, on najwyraźniej nie chciał ożenić się ze mną.

Dziękuję ci, Haydenie, czy kimkolwiek jesteś. Dziękuję, że się nie zjawiłeś.

Jeśli to małżeństwo nie wypali, bo on nie przyszedł, to nie będzie moja wina. Modliłam się tak despercko, jak jeszcze nigdy dotąd. Nie byłam osobą religijną i rzadko wierzyłam w Boga. Jeśli jednak Bóg istnieje, proszę, pozwól mi po prostu wrócić do mojego dawnego, spokojnego życia na cichej prowincji.

– Paniczu Hayden przybył!

Co?!

– Doskonale! Mój Hayden wreszcie jest! – krzyknął radośnie boss, a na jego twarzy wykwitł uśmiech.

Z kolei ja czułam się tak, jakbym została skazana na wieczne potępienie. Dlaczego musiał zjawić się właśnie teraz? Zmienił zdanie w sprawie tego ślubu?

Odwróciłam się tak szybko, jak tylko mogłam w mojej ciężkiej i zdecydowanie zbyt bufiastej sukni ślubnej, by spojrzeć w stronę wejścia do kościoła. Ogromne, drewniane drzwi otworzyły się powoli, tak dramatycznie wolno, jakbyśmy naprawdę brali udział w jakimś filmie.

Wstrzymałam oddech, czekając, aż mój przyszły mąż przekroczy próg. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądał. Skoro jego ojciec musiał posunąć się do aranżowania mu małżeństwa, to pewnie był stary, brzydki i nie potrafił sam znaleźć sobie dziewczyny, mimo bogactwa, które najwyraźniej posiadał.

– Hayden! – krzyknął boss z ekscytacją, radośnie klaszcząc w dłonie na widok syna wkraczającego do kościoła.

Nie byłam do końca pewna, czego się spodziewałam, ale to, co zobaczyłam, przekraczało wszelkie wyobrażenia. Mniejsza o to, jak wyglądał Hayden, nie mogłam nawet wyraźnie dostrzec jego twarzy. Hayden nie wszedł o własnych siłach. Ściślej mówiąc, wyglądało na to, że nie potrafi sam iść ani utrzymać własnego ciężaru. Dwóch wysokich mężczyzn, ubranych w całości na czarno i w okularach przeciwsłonecznych, podtrzymywało Haydena z obu stron, przewiesiwszy jego ramiona przez swoje barki.

Oh, świetnie. Hayden wydaje się być… nieprzytomny?

Z tego, co mogłam stwierdzić, Hayden był wręcz wciągany do kościoła przez dwóch mężczyzn. Wydawał się nieprzytomny i całkowicie nieświadomy swojego otoczenia oraz tego, co się dzieje. Kiedy mężczyźni weszli głębiej do kościoła, mogłam przyjrzeć mu się bliżej i dokładniej.

Chociaż jego twarz nie była w pełni widoczna, ponieważ jego ciało było pochylone do przodu, a głowa opadała nisko, mogłam stwierdzić, że nie był stary i brzydki. Hayden był wysoki… bardzo wysoki. Dwóch wspierających go mężczyzn w czerni było znacznie potężniejszych i wyższych od przeciętnych mężczyzn, ale zgarbiony Hayden i tak ich przewyższał. Miał jasnoblond włosy i z pewnością nie był ubrany stosownie do roli pana młodego.

Gdy dwaj mężczyźni poprowadzili go – a raczej powlekli – nawą, wreszcie zrozumiałam dlaczego, i tak samo zrobiła większość gości w kościele. Ohydny smród alkoholu był tak intensywny, że byłam pewna, iż wszyscy to czują. Mój nos drgnął od tego odoru i instynktownie zaczęłam wachlować dłonią powietrze przed twarzą.

Hayden był pijany w sztok.

Po tym, jak był ubrany, mogłam się domyślić, że dwaj mężczyźni ubrali go, gdy był nieprzytomny. Hayden nie miał na sobie koszuli, ale ktoś założył mu białe spodnie, białą marynarkę i parę czarnych, skórzanych butów. Jego dobrze zarysowane mięśnie klatki piersiowej i sześciopak na brzuchu były wyraźnie widoczne przez poły rozpiętej białej marynarki.

Więc… to jest mój przyszły mąż. Szczerze mówiąc, nie wyglądał tak źle, jak sobie wyobrażałam. Wydawał się młody, na moje oko w moim wieku, był wysoki, dobrze zbudowany i, jak przypuszczałam, przystojny. To jednak w ogóle nie poruszyło mojego serca. Bez względu na wszystko, nie chciałam wychodzić za tego człowieka.

Chciałam zapytać, czy możemy kontynuować ceremonię ślubną, skoro pan młody jest ewidentnie nieprzytomny, ale bałam się, że jego ojciec dosłownie rozwali mi mózg swoim pistoletem. Zamiast tego milczałam, czekając, co wydarzy się dalej.

Goście, składający się w większości z członków gangu mafijnego, zaczęli szeptać do siebie cichymi głosami. Nie mogłam dosłyszeć, co mówią, ale miałam dobre przypuszczenia. Z tego, co usłyszałam wcześniej, mogłam wywnioskować, że ten cały Hayden cieszył się dość mieszaną popularnością wśród swoich mafijnych braci.

– Yyy… czy pan młody jest w ogóle przytomny? – wyszeptał stary ksiądz tak cicho, że ledwo go usłyszałam.

Dokładnie… dziękuję za zwrócenie na to uwagi, księże!

--Ciąg dalszy nastąpi…

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 Przybycie Pana Młodego - Jego 30-dniowy kontrakt: Zdobyty przez szefa mafii | StoriesNook