– Hayden... naprawdę tu jesteś? – zapytałam w roztargnieniu.
– Skoro zadajesz tak głupie pytanie, to myślę, że już ci lepiej. Zabiorę cię z powrotem – odpowiedział, po czym rozluźnił ramiona wokół mojego ciała.
Wpatrywałam się w jego twarz, choć wiedziałam, że moja musi teraz wyglądać jak jedno wielkie pobojowisko, z opuchniętymi oczami, czerwonym nosem i wargami nabrzmiałymi od płaczu. Jednak n






