– Cóż, w sumie, to chyba właśnie tego chce Ethan… – podsumował Hayden, gdy jego napady śmiechu ucichły.
– Chyba przekonamy się na pewno, kiedy się z nim spotkamy – odparłam, starając się ze wszystkich sił zachować spokój.
W odpowiedzi na moje słowa Hayden tylko kiwnął głową. Nie wyglądało na to, żeby miał coś więcej do powiedzenia, ani żeby chciał dalej o tym dyskutować. Doceniłam czas i wysiłek,






