Wróciłam, chociaż tak naprawdę nigdy nie opuściłam rezydencji. Ciocia spojrzała na Haydena, potem na mnie, i znów na Haydena. Byłam pewna, że miała milion pytań, które chciała nam zadać, ale ostatecznie tylko uśmiechnęła się i skinęła głową.
– Witaj z powrotem, Malisso. Tak się cieszę, że znów tu jesteś – powiedziała ciocia z rozczulającym uśmiechem.
– Dziękuję, ciociu... – odpowiedziałam wymijają






