„Pan Hayden czeka, by zjedz z panią kolację w swoim salonie” – poinformowała mnie Ciocia, wsuwając głowę do mojej pracowni.
„Och, racja… to już pora kolacji…” – mruknęłam, zerkając na zegar.
Pracowałam tak ciężko, że nawet nie zorientowałam się, jak wiele czasu już minęło. Szybko wstałam z miejsca i ruszyłam za Ciocią do wyjścia.
„Wiesz, że nie musisz mnie tam odprowadzać. Sama bez problemu trafię






