Cała nasza trójka patrzyła, jak wściekła wypada za drzwi. Kiedy Janine już sobie poszła, z ust moich i Josha wyrwało się westchnienie czystej ulgi. Nie byłam pewna, czy naszą misję można nazwać sukcesem, ale przynajmniej Janine zniknęła, a ja chyba mogłam już wracać do domu.
– Przepraszam, że trochę cię przed chwilą wystraszyłem. Bardzo dziękuję za twoją pomoc – powiedział Josh, ujmując moją dłoń






