Perspektywa Harper
Kiedy otworzyłam oczy, świat był ciemny i cichy. Nie byłam już w Haven. Stałam w bezkresnym, cienistym lesie. Drzewa były wysokie, ich gałęzie powykręcane niczym szpony, a ziemię pokrywała gęsta, czarna mgła. Czułam chłód, a samo powietrze było ciężkie od strachu.
– Gdzie ja jestem? – szepnęłam drżącym głosem.
Z tyłu dobiegł mnie niski warkot. Odwróciłam się gwałtownie i zamarła






