Punkt widzenia Harper
Droga powrotna z pikniku upłynęła w ciszy, przynajmniej dla mnie. Moje myśli wirowały, wciąż skupione na Nadii. To, jak zachowywała się dzisiaj – wymykając się w stronę wodospadu, a potem pojawiając się z taką oazą spokoju – sprawiało, że ciarki przechodziły mi po plecach. Nie mogłam pozbyć się przeczucia, że coś jest z nią nie tak.
Kiedy wróciliśmy do domu watahy, skierowała






