Perspektywa Juliana
Słyszę, jak drzwi znów się otwierają, a potem cicho zamykają. Nie obchodzi mnie, co ona mówi, nie będę jadł – myślę, płacząc w jego poduszkę. Czuję, jak materac za mną się ugina, zanim ona się kładzie. Czuję, jak jej ramiona mnie oplatają i przyciągają do twardej klatki piersiowej, i zamieram.
– Tak mi przykro, kochanie! – słyszę jego głos.
Powoli się odwracam i patrzę... To






