Perspektywa Reida
Jęczę, przewracając się na bok i wyłączając budzik. Przecieram twarz dłońmi i przypominam sobie, jaki to dziś dzień. Cóż, przynajmniej nie mam dziś treningu, myślę, zsuwając się z łóżka. Wchodzę do łazienki w połowie śpiący, z ledwo otwartymi oczami.
Gdy zaczynam sikać, czuję, jak moje szczyny pryskają wszędzie, a w tym na mnie.
"Co jest, kurwa!" – krzyczę, gdy moje oczy w końcu się otwierają i wyostrzają obraz, desperacko próbując zrozumieć, o co do cholery chodzi.
Ku mojemu przerażeniu widzę, że moja toaleta została owinięta folią spożywczą, a ja nie mogę przestać sikać, więc wszystko leci naokoło i po mnie!
"Maddox!" – ryknąłem.
"Zabiję tego pieprzonego dzieciaka!" – warknąłem wściekle.
Wreszcie przestałem sikać i wybiegłem z łazienki. Otwieram z impetem drzwi swojej sypialni i słyszę mojego brata zbiegającego ze śmiechem po schodach.
"Wracaj tu, ty dupku!" – wrzasnąłem, pędząc za nim na dół.
"Wszystkiego najlepszego!" – odkrzykuje, docierając na sam dół.
Gdy zszedłem na parter, znajduję małego gnojka kulącego się za naszym ojcem.
"Ojcze, on mnie zabije!" – powiedział Maddox, śmiejąc się.
Mój ojciec uniósł na mnie brew, mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu.
"Czy ja w ogóle chcę wiedzieć, co ci się stało?" – zapytał mój ojciec.
"Folia spożywcza!" – to było wszystko, co powiedziałem, patrząc w dół na siebie... Mam szczyny na całych bokserkach i nogach.
Słyszę śmiech mojego ojca i podnoszę wzrok, rzucając mu mordercze spojrzenie.
"Naprawdę!... Ty też?"
"Śmierdzisz sikami, powinieneś wziąć prysznic." – powiedziała moja siostra, przechodząc obok mnie.
"Aha, i wszystkiego najlepszego!" – rzuciła, po czym zniknęła w kuchni.
"Kurwa, świetnie!" – wymamrotałem, podnosząc ręce do góry i rozkładając je na boki.
Jęczę, obracając się na pięcie i ze złością maszerując z powrotem na górę.
"Czuję się tak kochany!... Tak cholernie kochany!" – wydzierałem się, tupiąc po schodach.
"Kocham cię, synu!" – odkrzykuje mój ojciec.
"Jasne, akurat!" – odwrzaskuję.
Nie tak wyobrażałem sobie początek moich urodzin! pomyślałem, wchodząc pod prysznic. To on będzie sprzątał ten pieprzony bałagan, nie ja!
****
"Więc myślisz, że znajdziesz dziś swojego przeznaczonego?" – zapytała moja ciocia, a ja podniosłem głowę i spojrzałem ponad stołem na Abigail, kręcąc głową.
"Pewnie nie" – powiedziałem po przełknięciu jedzenia.
"Nie przy tym szczęściu, jakie wydają się mieć wszyscy w naszej rodzinie!"
"Myślę, że dziś go znajdziesz. Będzie tu dzisiaj tyle ludzi z okazji twojego przyjęcia." – stwierdziła moja siostra.
"Ta, dzisiaj pojawi się tu kilka różnych watah. Ktoś z nich musi być twoim przeznaczonym." – powiedział mój brat.
"Mam nadzieję, że nie przychodzą wszyscy twoi przyjaciele?" – powiedziałem, po czym wziąłem kolejny kęs.
Znajomi mojego brata są w porządku, wszyscy z wyjątkiem jednej konkretnej osoby, której absolutnie nie znoszę!
Alex… To pieprzona hybryda. Krzyżówka wilkołaka i wampira. Nienawidzę hybryd z całego serca. Odkąd jedna z nich zabiła mojego najlepszego przyjaciela, Anthony'ego, 4 lata temu, nienawidzę ich z całego serca.
Anthony odwiedzał inną watahę, kiedy został zaatakowany i zabity przez hybrydę. Nie zdołałem go uratować, bo mnie tam nie było. Zawsze nienawidziłem siebie za to, że z nim wtedy nie pojechałem. Miał tylko 16 lat! Dorastaliśmy razem od pampersa. Był drobnym Omegą, który nie skrzywdziłby nawet muchy. Był jedną z najsłodszych osób, jakie znałem.
Spędziłem całe 3 miesiące, bez przerwy szukając hybrydy, która mu to zrobiła, dopóki nie przybył po mnie ojciec i nie zaciągnął mnie do domu. Byłem po tym zdruzgotany. Nienawidziłem siebie, że z nim nie poszedłem.
Nadal nie mogę uwierzyć, że go nie ma. Nie zasłużył na taką śmierć. Hybryda wysączyła z niego krew akurat tyle, by utrzymać go przy życiu, a potem rozerwała go na strzępy. Zmarł powolną, bolesną śmiercią, i za to już zawsze będę nienawidził hybryd. Całe zdarzenie zostało nagrane na wideo z monitoringu, twarz tego gnojka wyryła się w mojej pamięci.
Alex wie, że go nienawidzę, a i tak się ze mną drażni i flirtuje. Cierpnie mi skóra na samą myśl o tym. Nawet gdybym nie zachowywał siebie dla swojego przeznaczonego, nie mogę uwierzyć, że ta pieprzona hybryda w ogóle myśli, iż miałaby u mnie jakiekolwiek szanse.
"Tata powiedział, że mogę zaprosić przyjaciół, więc tak, przyjdą" – mówi Maddox z pełnymi ustami. Posyła mi spojrzenie dające do zrozumienia, że osoba, której nie lubię, tam będzie.
Jęczę z niezadowolenia i wpycham kolejny kęs do ust. Po prostu kurwa świetnie!
"Jestem z ciebie bardzo dumny, synu" – słyszę głos ojca i podnoszę głowę, patrząc w jego stronę.
"Przez ostatnie lata bardzo ciężko pracowałeś, by stać się kolejnym Alfą. Chociaż nie było to łatwe, ani razu nie narzekałeś. Wiem, że mocno cię naciskałem, ale spójrz na siebie teraz. Wyrosłeś na wspaniałego młodego człowieka" – powiedział, uśmiechając się do mnie. "Będziesz wspaniałym Alfą".
"Dziękuję, Ojcze... Miałem świetnego trenera!" – powiedziałem, uśmiechając się, a on zaśmiał się cicho, po czym wziął kolejny kęs.
"Tak się cieszę, że w końcu będziemy mogli teraz odpocząć" – powiedział mój tata, patrząc z czułością na mojego ojca.
"Nie mogę się doczekać, by pokazać ci świat, kochanie" – powiedział mój ojciec, patrząc na tatę z ogromną miłością w oczach, gdy wyciągnął dłoń i pogładził go po policzku. Uśmiech mojego taty poszerzył się, gdy wtulił twarz w dłoń ojca.
Wiem, że mój tata jest podekscytowany. Planują podróże. Mój ojciec chce pokazać tacie świat, i to dosłownie. Chce mu pokazać wszystkie miejsca, których nigdy nie widział, a jest ich mnóstwo, bo mój tata miał bardzo ciężkie życie, zanim spotkał mojego ojca.
Nie znam wszystkich szczegółów, ale wiem, że mój tata był praktycznie więźniem do 21. roku życia, zanim w końcu uciekł. Wiem, że go krzywdzili i głodzili, i że był prawie martwy, kiedy mój ojciec znalazł go dryfującego w rzece.
Nigdy nie widziałem dwóch osób bardziej zakochanych w sobie niż oni. Widać to po tym, jak na siebie patrzą. Można niemal poczuć bijącą od nich miłość. Nigdy nie widziałem, żeby się kłócili. Jasne, mieli drobne sprzeczki tu i tam, ale nigdy nie widziałem, by walczyli.
Pragnę tego, co oni mają. Mam nadzieję, że pewnego dnia wkrótce znajdę swojego przeznaczonego i będziemy kochać się tak samo mocno, jak kochają się moi rodzice.
Ostatnio dużo myślę o moim przeznaczonym. Często zastanawiam się, jak będzie wyglądać. Czy mój przeznaczony będzie mężczyzną czy kobietą? Jak będzie brzmiał jego głos? Czy będzie Omegą, jak mój tata? Nie będę kłamał, ale mam nadzieję, że mój przeznaczony będzie Omegą. Nigdy wcześniej nie widziałem gniazda Omegi, myślę, że doświadczenie tego byłoby czymś niesamowitym.
Ale bez względu na to, kim będzie, będę kochać swojego przeznaczonego bez względu na wszystko. Przeznaczony to dar od Bogini Księżyca, druga połowa twojej duszy. Czymkolwiek będzie, będzie idealny. Mam tylko nadzieję, że odnajdę go raczej prędzej niż później.
Z myśli wyrywa mnie mój kuzyn, który z poślizgiem ląduje na krześle obok mnie.
"Pośpiesz się i kończ jeść!" – rzucił ten idiota, sięgając do mojego talerza i porywając kawałek bekonu. Posłałem mu mordercze spojrzenie, gdy żuł mój bekon z uśmiechem na twarzy.
"Czemu? Nie mamy dzisiaj treningu" – powiedziałem, po czym spróbowałem dźgnąć jego rękę widelcem, gdy próbował złapać kawałek kiełbaski. Ten mały gnojek śmieje się ze mnie i szturcha mnie w ramię.
"Bo muszę znaleźć nowy strój na dzisiejszy wieczór, i ty też! Więc pośpiesz się, żebyśmy mogli skoczyć do miasta" – powiedział, a potem poprosił, żebym podał mu serwetkę. I bez zastanowienia odwróciłem głowę, żeby po nią sięgnąć, a ten mały gnojek wsadził rękę w mój talerz i chwycił kawałek kiełbasy. Moja głowa gwałtownie obraca się w jego stronę, a on posyła mi szeroki uśmiech, przeżuwając moją kiełbasę.
"Co? Za długo ci schodziło, więc pomyślałem, że ci pomogę!" Zawarczalem na niego, odsuwając talerz od tego złodzieja jedzenia.
"Jeśli chcesz użyć nóg, by tam dojść, radzę trzymać łapy z dala od mojego talerza!" – rzuciłem, na co mój ojciec zachichotał.






