Perspektywa Reida
„Więc jak długo byłem nieprzytomny?”
Zapytałem, odsuwając się. Julian przygryzł wargę i spojrzał na zegar.
„Dwie godziny”.
Odpowiedział, wyglądając na jeszcze bardziej zdenerwowanego.
Uniosłem dłoń do jego twarzy,
„Wszystko w porządku, kochanie, nie jestem na was zły. Poza tym mieliście rację, nie byłem w stanie iść”.
Powiedziałem i patrzyłem, jak na jego twarzy wykwita uśmiech.






