Perspektywa Reida
– Kochanie, proszę, tak bardzo przepraszam! –
powiedziałem, próbując go znów dotknąć, ale ponownie wzdrygnął się i odsunął. Wyciągnąłem ręce, podniosłem go z podłogi i posadziłem sobie na kolanach. Natychmiast zaczął się wyrywać i odpychać mnie, próbując uciec, ale trzymałem go mocniej.
– Julianie, skarbie, uspokój się. Tak mi przykro, nie chciałem o tobie tak po prostu zapomnie






