Harper
Tamtego niedzielnego popołudnia siedziałam tuż obok Maddoxa na pokładzie jego jachtu, a światło słoneczne było tak ciepłe i w idealny sposób padało na moje ramiona.
Na stole było tyle jedzenia, że pomyślałam, iż większość z niego pewnie się zmarnuje, ale zdążyłam już przywyknąć do takiego traktowania. On zawsze dbał o to, by było wszystkiego więcej, niż mogłabym zjeść.
Pod stołem jego kola






