Harper
Nawet przez łzy widziałam Annę biegnącą ku mnie z szeroko rozłożonymi ramionami. Mój wzrok był zamazany, ale z całą pewnością biła z niej ta dawna pewność siebie.
Kiedy podbiegłam dostatecznie blisko, zobaczyłam jej uśmiech, najbardziej promienny, jakiego u niej uświadczyłam.
Nie zwalniałam kroku. Zamiast tego z impetem rzuciłam się na nią; zderzyłyśmy się i upadłyśmy na ziemię, tarzając si






