Harper
Poprawiając nieco szlafrok, by lepiej ukryć pod nim krótką sukienkę, przełknęłam ciężko ślinę.
Wciąż nie potrafiłam pojąć, jakim cudem Grayson zjawił się u mnie o pierwszej w nocy, lecz choć niechętnie to przed samą sobą przyznawałam, była to miła niespodzianka.
Czekałam przy drzwiach, gdy jego kroki zbliżały się do ganku, wstrzymując oddech i wsłuchując się w bicie własnego, rozpędzonego s






