GENEVIEVE
Dwa dni później
Czas tutaj nie płynie. On się rozpuszcza.
Dni zlewały się ze sobą, długie i okrutne, jak siniak, który wciąż rozprzestrzenia się pod skórą. Nie miałam zegara, słońca, żadnej zmiany światła, by odmierzać godziny. Tylko ta cholerna żarówka, wciąż migocząca, jakby ze mnie drwiła.
Przestałam liczyć po 7100 z czymś.
Moje usta pękały. Język był gruby, zbyt suchy, by przeły






