GENEVIEVE
Światło. Zbyt dużo światła.
Przeszywało moje powieki, wcinało się w ciemność, której się kurczowo trzymałam. Ciało było ciężkie, obce, jakby należało do kogoś innego, każdy nerw pulsował, jakbym we śnie została okablowana na nowo.
Przez jedną, długą, przerażającą sekundę nie mogłam się poruszyć. Nie mogłam oddychać. Świat był stłumiony: odległe pikanie maszyn, ściszone głosy i mięk






