GENEVIEVE
W sekundzie, gdy wysiedliśmy, oskrzydliło nas dwóch postawnych mężczyzn; oczywiście ochroniarzy. Flesze uderzyły jak błyskawice – chaotyczne, oślepiające. Reporterzy wykrzykiwali imię Alistaira, jakby był członkiem rodziny królewskiej.
Nawet nie zwolnił kroku. Jego dłoń znalazła moją talię, stanowcza i dająca oparcie. Jego woda kolońska otoczyła mnie jak zbroja, i tak po prostu nerwy o






