Z perspektywy Theo
– Zeszłej nocy zaatakowała nas zgraja tych dziwnych stworzeń. Chociaż obyło się bez ofiar śmiertelnych, ranni są w ciężkim stanie – mój ojciec zrelacjonował mi obecną sytuację w watasze po ataku.
– A co z napastnikami? – zapytałem chłodnym tonem. – Udało nam się ich zranić, a jednego nawet schwytaliśmy. Uciekli po ponad półgodzinnej potyczce – odparł ze spokojem, na co z niemały






