Z perspektywy Crystal.
Znów z brutalną siłą rzuciłam nim o podłogę i zaszarżowałam w jego stronę. Nie był Marcusem, ale był potężną hybrydą. Nieważne, jak bardzo starałam się przypomnieć sobie, kim jest, nie mogłam znaleźć w umyśle niczego, co łączyłoby się z jego twarzą. Nawet dla Theo był kimś zupełnie obcym.
Krzyczał wniebogłosy, ale to mi nie wystarczało. Płakałam i krzyczałam tu ze strachu pr






