POV Theo
Moje oczy były utkwione w mojej Lunie, która jaśniała na scenie niczym sam księżyc. Tak jak ja, ona również została pobłogosławiona przez samą Boginię Księżyca. Napawało mnie to dumą, ale jednocześnie o nią drżałem. Wieści rozchodziły się jak pożar i byłem pewien, że ktokolwiek był porywaczem, dowie się o tym, co wydarzyło się dzisiejszej nocy, nawet jeśli go tu nie było.
Rozejrzałem się






