Punkt widzenia Adama
Moja nienawiść do pary biegnącej na czele, prowadzącej bieg stada, wciąż rosła. Ukrywałem się na drzewie nieco z dala od granic ich terytorium. Była białym wilkiem i widziałem, jak wspaniale wyglądała, biegnąc ramię w ramię z Theo. Emanowała potęgą, potęgowaną wpływem pełni księżyca na ich zwierzęcą naturę. Powinna być moja, ale wolała wszystko przede mną ukryć i z taką łatwoś






