Z perspektywy Williama
Powoli podszedłem do niej, wpatrując się z oczami pełnymi łez. Minęły już trzy dni, a ona wciąż pozostawała nieprzytomna. Chciałem, by wreszcie otworzyła oczy i na mnie spojrzała. Usiadłem na stoliku obok jej łóżka i nie mogłem oderwać od niej wzroku. Największą ironią było to, że nie znałem nawet jej imienia.
"Wiem, że mnie słyszysz. Chcę ci tylko powiedzieć, że mi przykro.






