Torquato Lozano był Brunem. Chwyciła ramę okna, podczas gdy on nawijał o tym, jak bardzo chce, by nadal pracowała dla firmy, a jej umysł wirował w milionie różnych kierunków i wszystkie one łączyły się w wir ciemności, w którym chciała zniknąć.
– Nie. Nie. Nie. – szeptała, powoli wycofując się do drzwi.
– W każdym razie – odchrząknął, gdy sięgnęła po klamkę u drzwi. – Dokąd idziesz? Jeszcze nie sk






