Tito wstał i obronnie uniósł ręce przed klatkę piersiową: – Wiesz, że masz kłopoty, prawda? Wchodzisz tu, wykazując się straszną zuchwałością.
– Nie wydaje mi się – Alcee spojrzała mu prosto w oczy. – Jestem tu, ponieważ Don Lozano wydał takie polecenie, a mój brat prosił, bym się do tego zastosowała, ale jeśli myślisz... – zbliżyła twarz do jego twarzy, odpychając Antero za siebie – ...że się cie






