Knight złapał mój wzrok i uniósł podbródek na powitanie.
— Siemasz, stary.
Jaxon przestał grać i odłożył gitarę.
— Więcej, wujku Jax — zażądała Cambry.
Jaxon podniósł ją i uśmiechnął się.
— Za chwilę, słoneczko. Muszę zamienić słowo z Hatchem.
— Chodź tu, skarbie — powiedział Knight, wyciągając ręce. — Pobaw się trochę z tatą.
Jaxon przekazał Cambry Knightowi, a ja zaprowadziłem






