Rzuciłam mu się w ramiona i wzięłam kilka głębokich oddechów. "Miałeś broń."
"Kurwa, skarbie. Już dobrze. Mam cię."
To, że mnie trzymał, zabiło wszelkie pozostałe demony mojego koszmaru i nagle poczułam przypływ energii… oraz podniecenie. Przejechałam językiem po pulsującej żyłce na jego szyi, pchnęłam go na plecy i usiadłam okrakiem na jego biodrach.
"Zaczekaj, skarbie" – wychrypiał. "Chc






