Melody
Przeturlałam się i wbiłam twarz w klatkę piersiową Traina. Jego ramię oplotło moją talię, a on zaśmiał się z cicha, przyciągając mnie do siebie. – Dzień dobry.
– Cześć – wydusiłam.
– Zapomniałaś, że tu jestem?
– Ta. – Pocałowałam go w klatkę piersiową. – Bardzo mi się to jednak podoba. Chciałabym zrobić z tego coś poważnego.
– Ja też, mała.
– Która godzina?
– Prawie dziewiąt






