Tessa
Patrzenie na uciekających Gideona i Maisie było jak nóż obracany w moich trzewiach. Chciałam do nich pobiec, ale nie mogłam. Jeszcze nie teraz. Wciąż musiałam się uporać z Mordredem.
Oparłam się pokusie spoliczkowania go, choć moja dłoń drgnęła niespokojnie przy boku. Zamiast tego cofnęłam się, zachowując tak duży dystans, jak to tylko możliwe. Policzki wciąż piekły mnie z gniewu, a serce wc






