Tessa
Dźwięk uderzenia był tak głośny, że w cichym domu zabrzmiał niczym wystrzał.
Moja macocha zatoczyła się do tyłu, przyciskając dłoń do twarzy. Uderzyła plecami o stolik w holu tak mocno, że stojący na nim wazon zachwiał się i spadł, a szkło, woda i kwiaty rozsypały się po marmurowej podłodze.
— Ty mała… — Szybko odzyskała rezon, kręcąc głową. Gdy odsunęła rękę, jej twarz była zaczerwieniona i






