Była to ulubiona księga medyczna Margaret, w której zapisano wiele przepisów na lecznicze potrawy.
Zazwyczaj czytała ją na leżaku na podwórku i mówiła do Wynter: „To dobre danie. Przyrządzę ci dziś taką rybę. I zupę dyniową”.
Teraz wszystko było zrujnowane! Oczy Wynter pociemniały od bezlitosnego wyrazu, gdy zmierzała szybkim krokiem w stronę dziedzińca.
Na jej widok dziecko ubrane jak masażysta n






