"Tak, młoda damo, lepiej najpierw wezwijcie pogotowie. To dziecko wygląda na zgubione. Wołałem od dłuższego czasu, ale nikt się nie zjawił", powiedział pewien staruszek. Obawiał się, że w razie jakichkolwiek komplikacji odpowiedzialność spadnie na tę młodą dziewczynę.
Wynter szybko rozpięła marynarkę małego chłopca i znalazła w pobliżu zacienione miejsce. "Proszę państwa, proszę być spokojnym. Mam licencję medyczną".
Mówiąc to, pociągnęła za suwak swojego plecaka, by ukazać małą, składaną apteczkę. Po jej otwarciu, oczom zebranych ukazały się równo ułożone rzędy srebrnych igieł oraz różnorodne skalpele chirurgiczne, zarówno te długie, jak i krótkie.
Wynter po raz kolejny sprawdziła puls chłopca.
"Zatrzymaj się!" Mężczyzna w białym kitlu nie mógł już tego znieść. Krzyknął głośno: "Jak możesz ot tak, bez namysłu, nakłuwać pacjenta?"
Ignorując go, Wynter spuściła wzrok. Skupiła się na liczeniu tętna i uderzeń serca dziecka.
Mężczyzna w białym kitlu parsknął pogardliwie: "Jestem Luke Johnson, student Uniwersytetu Medycznego Najświętszego Serca i uczeń samej pani Gibson. Nie jestem byle prostakiem. Mówisz, że masz licencję medyczną? Ile ty masz w ogóle lat?"
Wynter pozostała obojętna. Całą swoją uwagę poświęciła chłopcu, starannie dezynfekując igły.
"Mówię do ciebie!" Luke po raz pierwszy spotkał się z takim zignorowaniem. "Nawet ten starzec wie, żeby zadzwonić po pogotowie. Nie rozumiesz tego?"
Wynter klęczała na jedno kolano, a jej aura była równie ostra, co lodowata. "Stać z założonymi rękami i czekać na pogotowie? Opóźniać leczenie ratujące życie? Tego właśnie nauczył cię twój mentor?"
"Kto powiedział, żeby stać i czekać na pogotowie?" Luke był zirytowany i rzucił pogardliwie: "To ty w tej chwili opóźniasz leczenie. Wyciągasz igły tylko po to, by się popisać. Lepiej schowaj tę swoją pseudonaukę z zakresu medycyny tradycyjnej. Pozwól, że wykonam pacjentowi RKO".
Słysząc to, Wynter zerknęła na niego, a jej spojrzenie było niezwykle chłodne.
Kto by pomyślał, że tak ładna dziewczyna może być tak bezkompromisowa?
"Ma udar cieplny. Po co chcesz robić mu RKO?" Wynter ucisnęła palce chłopca. W jej głosie słychać było mróz, gdy stwierdziła: "Niekompetentny konował".
Luke wybuchnął. "Kogo nazywasz niekompetentnym konowałem? Wiesz w ogóle, kim jest mój mentor?"
Dopiero co wrócił z zagranicy wraz z panią Gibson i prestiżowymi nagrodami. Ta mała smarkula śmiała kwestionować jego umiejętności medyczne!
"Nie interesuje mnie to". Wynter zdezynfekowała igły, płynnie kontynuując swoje działania. "Zejdź mi z drogi".
Oczy Luke'a poczerwieniały z wściekłości. "Nie mam zamiaru mierzyć się z kimś takim, jak ty, oszustką od tradycyjnej medycyny. Jego usta są sine. To oczywiste problemy z sercem..."
"Niedotlenienie i niedokrwienie mięśnia sercowego mogą stymulować układ oddechowy, prowadząc do zasinienia ust". Wynter spotkała się z nim wzrokiem, a jej oczy były niczym lód. "Jednakże, udar cieplny również może wywołać ten objaw. Różnica polega na tym, że jego tętno jest stabilne i umiarkowane. Co więcej, jego wargi są spierzchnięte, co wyraźnie wskazuje na długotrwałą ekspozycję na wysoką temperaturę. Nawet nie zauważasz takich symptomów, a nazywasz się studentem Uniwersytetu Medycznego Najświętszego Serca?"
"Zgadza się, najpierw powinniśmy obserwować objawy medyczne. Też się tego kiedyś uczyłem", wtrącił ktoś z tłumu.
Inni kpili pod nosem. "Ten student z Uniwersytetu Medycznego Najświętszego Serca wcale nie wydaje się taki wspaniały".
"Nadal uważam, że ta dziewczyna wzbudza zaufanie. Widać, że to profesjonalistka po samym sposobie, w jaki bada tętno".
Luke nie mógł znieść tego upokorzenia. "W porządku, nawet jeśli to udar cieplny, czy twoje kilka igiełek go z tego wyleczy? Jaki w takim razie z nas pożytek, studentów medycyny?"
"Możesz wypowiadać się wyłącznie w swoim imieniu, a nie w imieniu wszystkich studentów medycyny". Oczy Wynter były zimne. "Powiem to jeszcze raz: zejdź mi z drogi".
W swoim życiu najbardziej gardziła dwoma typami ludzi: tymi, którzy umniejszali dziedzictwo medycyny tradycyjnej, oraz niekompetentnymi lekarzami, którzy opóźniali jej wysiłki w ratowaniu ludzkiego życia.
"Dobrze, ustąpię. Zobaczę, na co stać taką gówniarę". Luke parsknął pogardliwie, krzyżując ramiona na piersi. "Jeśli te twoje igły zdołają go wyleczyć, padnę na kolana i nazwę cię geniuszem!"
"Więc poczekam na tego 'geniusza' z twoich ust", odparła Wynter, obracając się w stronę światła. Następnie, badając punkt z chirurgiczną precyzją, błyskawicznie uniosła dłoń!






