Pierwsza igła wbiła się w ciało.
Anthony natychmiast zmarszczył brwi, szarpiąc się lekko, jakby odzyskiwał przytomność. Nawet drobne zmarszczki na jego czole napięły się wyraźnie.
Tłum krzyknął z przejęciem: "Budzi się!"
Luke stał oniemiały, a jego twarz przybrała bladozielony odcień. "Jak to w ogóle możliwe..."
Jak jej się to udało? Wystarczyła jedna igła, a pacjent odzyskał przytomność?
Wynter ponownie uniosła dłoń, a jej spojrzenie pozostawało jasne i absolutnie spokojne. Wbiła drugą igłę w punkt EX-UE 11. Było to szybkie, celne ukłucie, po którym natychmiast upuszczono odrobinę krwi.
W ułamku sekundy Anthony otworzył oczy. Para okrągłych, bystrych oczu, obramowanych nienaturalnie długimi rzęsami, wpatrywała się w Wynter w milczeniu. Jego twarzyczka wciąż była blada.
Wszyscy przyglądali się temu z szeroko otwartymi oczami.
Patricia nie mogła uwierzyć w to, co widzi. "Dziewczynko, tak po prostu wbiłaś dwie igły, a on jest wyleczony?"
Wynter delikatnie ucisnęła miejsce wkłucia, upewniając się, że upust krwi był wystarczający. Następnie, używając sterylnego wacika, zastosowała ucisk, aby zatamować krwawienie. "Proszę pani, to nie polega na losowym wbijaniu igieł. Punkty EX-UE 11 oraz opuszki palców mają działanie usuwające nadmiar ciepła z organizmu i pobudzające siły witalne. Jego stan był spowodowany przegrzaniem, a akupunktura stanowi skuteczną metodę leczenia wysokiej gorączki".
"Twoje słowa brzmią tak bardzo przekonująco". Luke parsknął śmiechem. "Ten mały chłopiec nie odezwał się dotąd ani słowem. Kto wie, czy ta igła, której przed chwilą użyłaś, nie wywołała u niego jakichś powikłań?"
Patricia była zdezorientowana. "Chłopiec się obudził. Dlaczego mówisz o powikłaniach? Młody człowieku, nie zamierzasz przeprosić?"
"To nie pani sprawa". Luke rzucił jej przelotne spojrzenie i nagle się roześmiał. "Teraz już rozumiem. Jesteście w zmowie. Jedno z was nagania ludzi, drugie symuluje wypadek. To jedno wielkie oszustwo. Wiedziałem, że wy od medycyny tradycyjnej jesteście nic niewarci".
Słysząc to, oczy Wynter w jednej chwili pociemniały z chłodu. Już miała unieść rękę.
Nieoczekiwanie to Anthony zabrał głos, a jego osłabiony ton był nad wyraz chłodny. "Medycyna tradycyjna od czasów starożytnych stanowi narodowy skarb. Proszę pana, nie jest pan dobrym medykiem. W przyszłości powinien pan czytać więcej książek".
"Ty..." Luke'owi nagle zabrakło słów. Zaledwie przed momentem stwierdził, że chłopiec nie został wyleczony. A teraz ten sam chłopiec przemówił, i to tylko po to, by go skrytykować. Czyż to nie był jawny cios w twarz?
Patricia śmiała się tak mocno, że mało nie upadła. "Jesteś z Uniwersytetu Medycznego Najświętszego Serca, a każą ci się więcej uczyć".
"Nie ma sensu dyskutować z wami, ludźmi z nizin społecznych". Luke uśmiechnął się szyderczo, a z jego słów biła czysta arogancja. "Banda nędzarzy".
Świst! Wynter rzuciła srebrną igłę, która zaledwie musnęła jego policzek i wbiła się prosto w pobliskie drzewo.
Brutalność i szybkość jej ruchu sprawiły, że Luke na chwilę zamarł z przerażenia, a nogi odmówiły mu posłuszeństwa.
Wynter jednak uśmiechnęła się, uderzając niespieszną i wyrachowaną elegancją. "Zapomniałeś o czymś?"
Mimo iż była zaledwie młodą dziewczyną, emanująca z niej wrogość przytłoczyła wszystkich w pobliżu.
Próbując resztkami sił zachować twarz, Luke zapytał: "O czym zapomniałem?"
"O przeprosinach. I nazwaniu mnie 'geniuszem'". Wynter lekko zastukała palcem w ekran swojego telefonu, emanując iście zniewalającym pięknem.
Buntując się, Luke odparował: "A kto nigdy nie pomylił się w diagnozie? Nie mam czasu na kłótnie z taką niedouczoną lekareczką tradycyjnej medycyny".
Nie mogąc już tego znieść, Patricia wtrąciła: "I to by było na tyle? Ty nadal nazywasz się uczniem pani Gibson? Przegrałeś z młodą dziewczyną i nawet nie potrafisz jej przeprosić? Ta twoja etyka lekarska..."
"A co jest nie tak z moją etyką lekarską?" odpowiedział bezwstydnie Luke. "Kto potwierdzi to, co przed chwilą powiedziałem? Oszczędności waszego życia nie wystarczyłyby nawet na pokrycie honorarium za konsultację u pani Gibson. Powinniście dziękować losowi, że udzielam wam darmowych porad. Macie przed sobą krótkie, żałosne życia, a śmiecie mnie krytykować. Zastanówcie się dwa razy, do kogo mówicie".
Trzęsąc się z gniewu, Patricia wykrzyknęła: "T-Ty!"
Luke parsknął chłodno, a na jego twarzy odmalowała się czysta pogarda. Wyglądał, jakby chciał powiedzieć: "I co mi zrobicie?"
W społeczeństwie rządzonym przez prawo, ani przez chwilę nie wierzył, że ta niekonwencjonalna lekarka tradycyjnej medycyny odważyłaby się podnieść na niego rękę.






