To byli jedyni dwaj, których Wynter nie zaatakowała.
Carl przeżył wstrząs, gdy to usłyszał. Skąd wiedziała, że robił to dla nich?
Powiedziała leniwie: "Nie ma żadnej różnicy, czy przyjmujecie wasze zlecenia, czy moje. Równie dobrze możecie pracować dla mnie; przynajmniej moja praca jest legalna."
Carl przyjął już tyle zleceń, w tym pomaganie klientowi w przyłapaniu cudzołożnika, zastraszanie kocha






