languageJęzyk

Rozdział 7 Uratował VIP-a

Autor: Aeliana Thorne 16 mar 2026

Ludzie zaczęli szeptać.

– Ci, którzy przyszli dziś do hotelu Caesar, to same znane osobistości. Podobno pochodzą z prestiżowych rodzin medycznych.

– W takim razie to małe dziecko...

Wynter nie była zaskoczona tymi słowami. W końcu Anthony był ubrany nienagannie, a nawet jego mały zegarek na rękę był niezwykle cenny.

– Następnym razem, gdy będziesz wychodzić, pamiętaj, by zabrać ze sobą ochroniarza – poradziła mu, zamykając swoją apteczkę.

Widząc, że zamierza odejść, Anthony natychmiast objął jej nogę.

Wynter nie mogła już odjechać miejskim rowerem. Opuściła głowę, by na niego spojrzeć.

Anthony nic nie powiedział. Zamiast tego pociągnął ją za ubranie. Podążał za Wynter jak cień przy każdym jej kroku. Gdyby tak dalej poszło, nie byłoby to idealne rozwiązanie.

Wynter zatrzymała się i powiedziała: – Odprowadzę cię.

– Dobrze! – Osiągnąwszy swój cel, Anthony energicznie pokiwał głową. – Chcę, żeby moja rodzina odpowiednio pani podziękowała.

Wynter podwinęła mu rękaw i powiedziała: – Nie ma za co dziękować. Nie pobieram opłat za konsultacje dzieci.

– W takim razie... – Okrągłe oczy Anthony'ego zamigotały. – Proszę pani, ma pani chłopaka?

Wynter wyprostowała się i odpowiedziała: – Nie.

– To w ramach odwdzięczenia się poproszę mojego trzeciego brata, żeby się pani oświadczył! – Anthony roześmiał się radośnie, licząc na swoich dziecięcych paluszkach. – Chociaż mój trzeci brat nie mówi za wiele, jest przystojny i potrafi zarabiać pieniądze. Nie musi się pani wstydzić, pokazując się z nim. Wiele kobiet chce za niego wyjść.

Słysząc to, Wynter zaśmiała się i powiedziała: – Obecnie nie mam w planach małżeństwa.

– Och. – Anthony z rozczarowaniem pociągnął za swoje małe uszka i szedł przygnębiony.

Kiedy dotarli do wejścia do hotelu, nagle się ożywił i powiedział: – Proszę pani, a może najpierw pozna pani mojego trzeciego brata? Jak go pani pozna, to pani zdecyduje!

Wygląd trzeciego brata Anthony'ego na pewno sprawiłby, że Wynter by się w nim zakochała. Mężczyzna ten był mistrzem w używaniu swojej urody do zwodzenia ludzi!

Wynter uśmiechnęła się i powiedziała: – Czy twój brat wie, że tak go reklamujesz?

– On ciągle choruje – powiedział poważnie Anthony. – Nasza rodzina ma nadzieję, że wkrótce znajdzie żonę. Proszę pani, z pani doskonałymi umiejętnościami medycznymi i urodą wielu chciałoby być pani chłopakiem. Ja tylko chcę pomóc mojemu trzeciemu bratu.

Spojrzała na jego suche, blade usta. Następnie kupiła mu butelkę wody mineralnej i paczkę herbatników. – Mów mniej. Jeszcze nie w pełni wyzdrowiałeś.

Anthony był bardzo posłuszny, przyjmując wszystko, co dała mu Wynter.

Nie potrafił sam otworzyć wody mineralnej. Słabo podniósł małą rączkę, mówiąc cicho: – Proszę pani, niech mi pani pomoże.

Vincent Jenkins, asystent, który przyjechał po niego, zobaczył tę scenę, gdy tylko wysiadł z samochodu.

Kim ona była? Tą fałszywą panienką wyrzuconą przez rodzinę Yatesów? Dlaczego Anthony z nią przebywał? I to ona pomagała mu otworzyć butelkę? Czyżby to była... przemiana?

W oczach Vincenta błysnęło zaskoczenie, ale szybko ukrył emocje. Znał Wynter, lecz ona go nie znała.

Nie zdradzając swojej tożsamości na powitanie, Vincent pośpiesznie podszedł i powiedział: – Paniczu Anthony! Wreszcie cię znalazłem. Na szczęście nic ci nie jest.

– To ta pani mnie uratowała. – Anthony pociągnął Wynter za rękę, a jego mała twarz wyrażała upór, jakby to było jego prawdziwe oblicze.

Vincent z szacunkiem ukłonił się uprzejmie. – Dziękuję pani, panno Quinnell.

Wynter spojrzała na niego. – On już mi podziękował.

Taka postawa sprawiła, że Vincent na chwilę stracił pewność siebie w tej sytuacji. Zwrócił się do Anthony'ego. – Paniczu Anthony, szef wysłał kogoś, by cię znalazł. Jest teraz w samochodzie i nie zażył popołudniowych leków.

Na te słowa Anthony spojrzał w górę ze zdziwieniem, jakby nie spodziewał się, że jego trzeci brat pojawi się osobiście.

Okno maybacha uchyliło się nieznacznie, ukazując postać siedzącą w środku. Mężczyzna był wysoki i pełen wdzięku, ale zakrywał usta pięścią, by ukryć kaszel. Z każdego jego ruchu emanowała szlachetność i wyrafinowanie, zupełnie jak u młodego panicza z prestiżowego rodu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Uratował VIP-a - Niechciana Córka: Ukryty Klejnot | StoriesNook