languageJęzyk

2. Przyjaciele i film

Autor: Clara Sunshine18 maj 2026

AELIANA

Wiatr rozwiewał moje włosy, niosąc przyjemne orzeźwienie w ten ciepły dzień. Słońce chyliło się ku zachodowi i wiedziałam, że niedługo będę musiała wracać do środka.

Siedziałam tuż obok naszego rodzinnego domu, niedaleko rzeki. Uśmiechnęłam się łagodnie, wlepiając wzrok w książkę, którą trzymałam w dłoniach – „Mój przyszły przyrodni brat” autorstwa Salinger Vance. Kochałam tę historię. Przewróciłam stronę, opierając się wygodniej o drzewo.

Nie dane mi było jednak zatracić się w lekturze i fantazjować o głównym bohaterze, Jayce'ie, ponieważ nadbiegł Kaelen Sterling – mój brat bliźniak, Strażnik i przyszły Alfa Watahy Karmazynowego Księżyca.

– Aeliana, chodź do nas. Idziemy oglądać film – powiedział, przeczesując palcami włosy. Spojrzałam w jego błękitne oczy, które były lustrzanym odbiciem oczu taty. Właściwie bardzo go przypominał. Jedyną różnicą było to, że Kaelen miał włosy w kolorze truskawkowego blondu, zupełnie jak naturalny odcień naszej mamy.

– Nie chcę iść. Wy idźcie – odparłam, wracając do czytania. Westchnął i wyrwał mi książkę, przez co moje oczy błysnęły intensywnym fioletem. – Kaelen!

– Aeliana. Wystarczy tego. No chodź. Wiesz, że tata mówił, że król przyjeżdża za dwa dni. Wtedy będziemy musieli usługiwać temu aroganckiemu dupkowi.

To sprawiło, że się uśmiechnęłam. Kaelen jako Alfa nie lubił przyjmować od nikogo rozkazów, a posiadanie dwojga rodziców Alf wcale mu w tym nie pomagało. Fakt, że król faktycznie się tu zjawiał… oznaczał, że będzie miał w pobliżu kogoś nadrzędnego.

– To nie jest śmieszne. Wszyscy słyszeliśmy, że jest bardziej arogancki i zadufany w sobie niż tata i wszyscy inni Alfowie razem wzięci – warknął Kaelen, teraz już patrząc na mnie z góry. W jego oczach przebłysły ciemnogranatowe ślepia jego wilka.

– To trochę śmieszne. Chętnie zobaczę, jak tacie skacze ciśnienie – powiedziałam przekornie. Kaelen zmrużył oczy.

– Jesteś zła. Zwłaszcza że jesteś córeczką tatusia – zakpił. Nie mylił się. Wszyscy wiedzieli, że jestem ulubienicą taty, zaraz po mamie.

Wstałam i sięgnęłam po książkę. Trzymał ją wysoko poza moim zasięgiem. Choć miałam 165 centymetrów wzrostu, on miał ponad 180.

– Chodź z nami – powtórzył uparcie.

Nie chciałam. Zanim film by się skończył, na zewnątrz byłoby już ciemno, a wtedy byłam ślepa jak kret. Chociaż moje zmysły działały całkiem nieźle, to nie było to samo. Nienawidziłam spowalniać wszystkich, bez względu na to, jak bardzo zapewniali mnie, że nie jestem ciężarem. Byłam nim. Zawsze nim byłam.

– Aeliana.

Spojrzałam na niego i już miałam zacząć się kłócić, gdy nadbiegła Sloane Varkas, moja zadziorna, seksowna i porywcza najlepsza przyjaciółka. Sloane była trochę młodsza ode mnie, miała siedemnaście lat. Jej czarne włosy były ścięte na boba z grzywką i miały czerwone oraz śliwkowe pasemka. Najbardziej niezwykłą rzeczą w niej były jej różnobarwne oczy. Lewe było lodowato błękitne, a prawe niebiesko-zielone. Czy wspomniałam już, że była drobniutka i miała zaledwie 145 centymetrów wzrostu?

– Aeliana! – krzyknęła, oplatając mnie ramionami w pasie i ściskając mocno. Była ubrana cała na czarno – nie sądzę, żeby miała w szafie wiele innych kolorów. Może sporadycznie fioletowy lub czerwony.

– Ała, ała! Miażdżysz mnie! – zażartowałam.

– Jedyne, co miażdżę, to te twoje pluszaki – odparła, dźgając mnie w piersi, co sprawiło, że się zarumieniłam. Puściła mnie i spojrzała na Kaelena, który górował nad nią znacząco.

– Kaelen.

– Sloane – odpowiedział. Ich oczy się spotkały, a ja po prostu tam stałam. Sloane była moją najlepszą przyjaciółką od dziecka. Ale między nią a Kaelenem coś było. Myślę nawet, że mogą być parą przeznaczoną. Już to sobie wyobrażam, nasza malutka Luna. Ale z drugiej strony wydawało mi się, że między nią a kimś innym też iskrzy…

– Skoro już tu jesteś, to właśnie wychodziliśmy, a Aeliana nie chce iść. Oboje wiemy, że ciebie posłucha – powiedział. Sloane skrzyżowała ramiona.

– Nawet ty mnie słuchasz – zauważyła, na co Kaelen spojrzał na nią groźnie, wpychając jej książkę w ramiona.

– Nie rozpędzaj się tak, kruszyno – warknął.

– Ooo, drżę ze strachu – zakpiła, co mnie rozśmieszyło. Kaelen odszedł wściekły, a my obie wybuchnęłyśmy śmiechem.

– Nie idę, Sloane, nawet nie próbuj – powiedziałam uparcie, odbierając książkę i krzywiąc się. To był egzemplarz z autografem, bardzo dla mnie ważny.

– Aeliana. Kaelen nie ma racji, ale chodź z nami. Ja też tam będę. Chcemy twojego towarzystwa.

Ale wiedziałam też, że to przeze mnie Sloane zostaje przy moim boku, zamiast iść i robić to, na co ma ochotę. Nienawidziłam wszystkich ograniczać. Zawsze to robiłam. Rodzinne wycieczki. Mama i tata nie mogli nawet nacieszyć się czasem tylko we dwoje przeze mnie. Nieważne, ile miałam lat, wciąż byłam bezużyteczna.

– Dobra – poddałam się. Nie chciałam, żeby mnie błagali, wiedząc, że tym razem żadne z nich mi nie odpuści. Co gorsza, wiedziałam, że Kaelen naskarżyłby tacie. Przeczesałam palcami swoje sięgające pasa piaskowe blond włosy; najwyraźniej nie miałam wyboru.

-----

Ponad godzinę później siedzieliśmy w kinie. Był z nami Killian Graves, przyszły Beta i najlepszy przyjaciel Kaelena. Nasza czwórka zawsze trzymała się razem. Właśnie śmialiśmy się na komedii, a ja naprawdę dobrze się bawiłam, popijając Fantę. Pojechaliśmy do miasta; choć nasza wataha bardzo urosła przez lata, nie mieliśmy jeszcze własnego kina.

– Wolałabym horror – stwierdziła Sloane, podrzucając popcorn i łapiąc go ustami.

– Jestem pewien, że jest wiele rzeczy, które wolałabyś robić – zauważył Killian, co mnie rozbawiło. Wziął garść popcornu i wcisnął go Sloane do ust. Ugryzła go w palec, posyłając mu udawane groźne spojrzenie, podczas gdy Kaelen patrzył z góry na najmniejszą osóbkę w naszej grupie.

– Zamknijcie się, chłopcy – rzuciła Sloane, puszczając palec Killiana. Uśmiechnęłam się.

– Mówiłam wam, że jestem piątym kołem u wozu. A może raczej ósmym… – powiedziałam, patrząc to na chłopaków, to na Sloane. Wszyscy wpatrywali się we mnie ze skonsternowaniem.

– Co to ma w ogóle znaczyć? – zapytał Kaelen. Wzruszyłam ramionami. Często mówiłam rzeczy bez zastanowienia, co – jak wiedziałam – ich irytowało. Wymienili zdezorientowane spojrzenia, a ja wróciłam do oglądania. Wolałam romantyczne filmy w stylu Titanica, ale trudno było wybrać coś, na co wszyscy byśmy się zgodzili.

– Przy okazji, Aeliana, świetna bluzka! – powiedział Killian zaczepnie. Uniosłam brew. Wiedziałam, czego chce – odpowiedzi na to, co miałam na myśli.

– Hej, nie gap się na nią – rzucił Kaelen, krzywiąc się na mój krótki top. Miałam biust i tyłek i nie przeszkadzało mi eksponowanie ich.

– Aeliana… – Killian zrobił błagalną minę.

– Nie „Aeliana” mi tu. Sami do tego dojdźcie – odparłam z zadowoleniem. Jedynie Sloane się uśmiechnęła, podczas gdy chłopcy mierzyli mnie wzrokiem.

W połowie filmu poczułam nagłą potrzebę zaczerpnięcia świeżego powietrza.

– Wychodzę na chwilę – szepnęłam, wstając. Natychmiast cała trójka zerwała się na równe nogi, a ja zmarszczyłam brwi. – Sama.

– I tak muszę do łazienki – dodała Sloane.

– Nie. Nie musisz – powiedziałam stanowczo. Widziałam małe światełka przy końcach rzędów siedzeń. Ludzie też niezbyt dobrze widzieli w ciemności. Czy nie podążali po prostu za tymi światełkami?

– Ja cię zaprowadzę – oznajmił twardo Kaelen, biorąc mnie za rękę i prowadząc do wyjścia. Z całej trójki tylko on śmiał mnie irytować. Reszta nie odważyłaby się. Nic nie powiedziałam. Doprowadził mnie do drzwi i puścił. – Daj mi znać przez połączenie myślowe, jak będziesz wracać, jasne?

– Dobra – mruknęłam. Nie miałam zamiaru tego robić, dlaczego niby miałabym? Nienawidziłam bycia traktowaną jak inwalidka. Odeszłam, czując znajomy skurcz bólu promieniujący od prawej kostki aż do kolana.

„Kocham cię, Aeliana”, przekazał mi Kaelen przez myśl. Mój gniew wyparował. Wiedziałam, że robią to wszystko z miłości.

„Ja ciebie też, Kaelen”.

Poszłam do łazienki, wiedząc, że brat mnie obserwuje. Po wejściu spojrzałam w lustro – odbijała się w nim ładna młoda kobieta. Miałam kwadratową twarz z wyraźnie zarysowanymi kośćmi policzkowymi, pełne usta i proste długie włosy. Ale najbardziej w swojej twarzy kochałam oczy. Szałwiowa zieleń z niebieską obwódką, mieszanka cech mamy i taty. Odczekałam chwilę, po czym opuściłam kino i wyszłam na parking. Moja wilczyca była niespokojna, chciała, żebym poszła dalej.

„Dlaczego?”, zapytałam ją, nie oczekując odpowiedzi, ale lubiłam myśleć, że mogę się z nią porozumieć; czasem przesyłała mi emocje w ramach odpowiedzi. „Czy coś tam jest?”, dopytywałam.

Wypełnił mnie przymus, by iść przed siebie, więc ruszyłam, a jasno oświetlone kino stawało się coraz mniejszym punktem. Rozsądek podpowiadał mi, bym przestała. To nie był pierwszy raz, kiedy tak robiłam. Dorastając, podążałam za impulsem i zawsze kończyło się to niebezpieczeństwem. Ale teraz miałam swoją wilczycę, więc wszystko będzie inaczej, prawda? Choć nie widziała w ciemności, była silna i szybka.

Nagle zapadła całkowita ciemność. Rozległy się alarmy sygnalizujące przerwę w dostawie prądu. Serce zabiło mi mocniej, ale zachowałam spokój.

„Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł”, powiedziałam do swojej wilczycy. Rozejrzałam się wokół, ale wszędzie była tylko czerń.

„Aeliana!”, zawołał Kaelen przez połączenie, w jego głosie słychać było panikę.

„Spokojnie, jestem bezpieczna, po prostu zostanę w miejscu, dopóki nie włączą świateł”, odpowiedziałam.

„Dobrze. Sloane już do ciebie idzie”.

„Wyluzuj, Kaelen”.

Nie odpowiedział, a ja wiedziałam, że Sloane pewnie już pędzi do łazienki. Westchnęłam, chyba lepiej będzie wrócić. Odwróciłam się, by wejść do środka, gdy usłyszałam dziwny, nieziemski warkot. Krew zastygła mi w żyłach, kiedy poczułam, że coś poruszyło się za moimi plecami. Powiew wiatru musnął moją skórę, zmuszając mnie do ucieczki…

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: 2. Przyjaciele i film - Niepokorna partnerka Króla Alfa | StoriesNook