AELIANA
Tata wyolbrzymiał wszystko ponad miarę, obwiniając Kaelena o coś, co nawet nie było jego winą. Byliśmy w rodzinnym salonie i choć staraliśmy się mówić cicho, wszyscy byli spięci i wściekli.
— Dobra, rozumiem. Przepraszam! — powiedział Kaelen, zamykając oczy i próbując zachować spokój.
— Tato, dość! — rzuciłam sfrustrowana. Mama skrzywiła się, kładąc dłoń na piersi taty. Była zła, że skłama






