Strach, że o mało jej nie stracił, owinął się wokół niego niczym imadło, odbierając mu dech. Ale teraz, gdy niebezpieczeństwo na chwilę zażegnano, coś mroczniejszego i głębszego wydrapało sobie drogę na powierzchnię; pragnienie tak surowe, że jego palce bezwiednie zacisnęły się wzdłuż boków.
Blair spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, badając jego twarz. – Romanie… Proszę pana…
Dopadł do ni






