Sutton wpatrywała się w telefon, pozwalając mu zadzwonić jeszcze raz, po czym odebrała, włączając tryb głośnomówiący, tak jak prosiła Keira.
– Wujku Peterze? – Głos Sutton był idealnie dobrany. Drżał, jakby przed chwilą płakała.
– Sutton. – Głos Petera dobiegł z głośnika, a Blair poczuła ciarki obrzydzenia na dźwięk fałszywej troski w jego tonie. – Właśnie usłyszałem o Blair. Tak mi przykro, skarb






