Dziesięć tygodni później
Sutton stała na szpitalnym korytarzu, a jej dłonie lekko drżały, gdy zapinała ostatni zatrzask u śpioszków, w których Miles miał wrócić do domu. Były w delikatnym błękitnym odcieniu, w drobne gwiazdki nadrukowane na piersi. Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo się denerwuje; ubierała go już tyle razy. Dziś jednak obserwowało ją więcej osób, bo dziś był ten dzień... w końcu n






