Keira oparła się o kamienną balustradę tarasu, chłodne nocne powietrze przyniosło błogą ulgę jej rozpalonej skórze. Odległe dźwięki gali dobiegały przez otwarte drzwi balkonowe za jej plecami, a orkiestra właśnie zaczynała grać kolejnego walca. Zamknęła oczy, zmuszając swoje serce, by się uspokoiło.
Co tu się właśnie wydarzyło? – Weź się w garść – mruknęła, przyciskając dłonie do policzków. – Prze






