Roman wyglądał, jakby miał zamiar znów ją wziąć, kiedy jego telefon zawibrował na szafce nocnej.
Zajrzał, żeby sprawdzić, kto dzwoni. Zadrżała mu szczęka. — To Peters.
I w ten oto sposób łagodność poranka wyparowała.
Roman chwycił telefon, staczając się z łóżka ze stłumionym przekleństwem. — Peters.
Blair usiadła powoli, przyciskając prześcieradło do piersi, a chłód pokoju nagle stał się bardziej






