– Dokąd jedziemy? – zapytał Roman niedbałym tonem, jednak jego uścisk na kierownicy wcale taki nie był.
Blair ledwie na niego spojrzała. – Do baru w miasteczku.
Zapadła między nimi cisza, gęsta od niewypowiedzianego napięcia. Roman jechał za samochodem Keiry, podczas gdy miasteczko rozmywało się za oknem w postaci starych witryn sklepowych i znanych jej ulic, ale nie zwracała na nie najmniejszej u






