~ KATALEYA ~
O nie! O nie!
Po raz kolejny pocieram jego plecy, ale tym razem ma się dobrze, bo unosi dłoń, nakazując mi się odsunąć.
O rany, to zupełnie nie tak miało wyglądać!
Wydymam wargi, gdy połyka resztę wody, którą mu przyniosłam, po czym przez chwilę gapi się w sufit, wdychając i wydychając powietrze w niebezpiecznym tempie, aż w końcu kieruje na mnie te swoje płynne, złote oczy.
O rany, n






