~ ENRIQUE ~
– Kto to jest? – syczy Jose, łapiąc mnie za koszulę i wciągając do pieprzonej kuchni.
– Moja luna – odpowiadam beznamiętnym tonem.
Carlos prycha, wyraźnie wzburzony. – Masz na myśli to, że straciłeś naszą prawdziwą lunę?
– Albo po prostu nabawił się paskudnego nawyku chodzenia i ogłaszania każdą napotkaną kobietę swoją luną – odzywa się trzeci zjadliwy głos, a ja marszczę brwi, piorunu






