~ ENRIQUE ~
– Dante! – wykrzykuje Kataleya, rzucając się bratu na szyję. Ten obejmuje ją, odrywając ją prosto od ziemi, no ale on jest jebanym gigantem.
– Niezła miejscówka – zauważa Alejandro, oceniając wzrokiem dom watahy, po czym obdarza mnie mocnym uściskiem dłoni.
– Oczywiście.
Było późno w nocy, kiedy otrzymałem telefon od Alejandro...
(RETROSPEKCJA)
– Siema, skurwielu.
– Witaj, *cabrón* – o






