Pewność Isabelle dorównywała pewności każdego lekarza, jej dotyk utrzymywał się na pulsie chłopca, a jej uścisk był stanowczy, lecz delikatny.
W mrocznych granicach zawalonej struktury Isabelle otoczyła ciężka cisza, jej rysy były napięte, w oczach płonęła dzika intensywność, ciche świadectwo jej szoku i przerażenia.
W spustoszeniu zrujnowanego domostwa nie było nic cennego, co uzasadniałoby niebe






