– To nic wielkiego, dopóki nikt nie zginie.
George zamilkł.
Po chwili wpadł mu do głowy pewien pomysł. – Ach, racja, przypominam sobie, że w podziemnych wyścigach startuje facet o pseudonimie „Bezimienny”. Macie ten sam pseudonim?
Isabelle odpowiedziała nonszalancko: – Byłam zbyt leniwa, żeby wymyślać jakieś imię, więc po prostu pożyczyłam jego.
– Skąd go znasz? – zapytał George, zaintrygowany.
–






