Joseph stał pośród kluczowych członków rodziny Lambertów.
Mimo to i tak bił wszystkich na głowę, a jego obecności nie dało się zignorować.
Wydawało się, jakby to on tak naprawdę rozdawał karty.
Reszta była tylko jego świtą.
Zupełnie jakby ich przeznaczeniem było okazywanie mu posłuszeństwa.
Na szczęście starszeństwo było po jej stronie.
Choć Vivian nie potrafiła zignorować onieśmielającej aury Jos






