Chociaż Katherine udało się zachować neutralny wyraz twarzy, lekkie, ale nieomylne drżenie jej dłoni zdradzało wewnętrzny zamęt, jaki odczuwała.
Przekonała się na własnej skórze, że każdy akt dobroci ostatecznie obracał się przeciwko niej.
Właśnie dlatego łagodne usposobienie Josepha wytrącało ją z równowagi, zamiast uspokajać.
Kiedy ona wciąż wszystko przetwarzała, Joseph już działał. – Nożyczki,






